IDA POMOC POLAKOM NA WSCHODZIE SENAT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

12.03.2019

"Rozwój przez naukę".

Korespondencja, Fundacja "Pomoc Polakom na Wschodzie", szkoły polskie, Aktualności, Wywiad Czechy, morawsko-śląski

Wywiad z prezesem Macierzy Szkolnej w Republice Czeskiej, Tadeuszem Smugałą.


Organizacja, na czele której pan stoi, ma bardzo bogatą historię. Teraz dorobiliście się nowego logo. Elementami dominującymi są książka, a nad nią kwiat. Książka jest dla mnie oczywista i równoznaczna z oświatą. Co chcecie powiedzieć natomiast przez umieszczenie kwiatu?

Kwiat znaczy rozwój, książka naukę; jeżeli to połączymy razem, to wyjdzie nam hasło, które chcemy promować: rozwój przez naukę. Skupiamy się na wszechstronnym rozwoju naszych pociech. Macierz Szkolna w RC nie ogranicza się bowiem tylko do tego, co dzieje się w szkołach, ale interesuje nas głównie życie pozalekcyjne – festyny, wycieczki i inne imprezy. 

Są jeszcze inne inicjatywy, oprócz wymienionych, które odbywają się pod patronatem Macierzy Szkolnej. Proszę wymienić te najważniejsze…

Weźmy choćby Zjazd Gwiaździsty, którego kolejna edycja odbyła się w sobotę 2 marca w Mostach koło Jabłonkowa. To największe zimowe zawody przeznaczone dla uczniów polskich podstawówek, którzy rywalizują w narciarstwie alpejskim i klasycznym. My, jako Zarząd Główny Macierzy, staramy się pozyskać finanse, a potem główną rolę przejmują koła w poszczególnych szkołach, czyli tak naprawdę rodzice. Oczywiście głównym organizatorem jest polska szkoła w jednej z podgórskich miejscowości Zaolzia, w tym roku była to podstawówka w Wędryni. Z kolei w lecie odbywają się letnie igrzyska, Memoriał Alojzego Adamca w piłce nożnej czy rozgrywki siatkarskie, w których też mamy swój udział.

Ponadto co dwa lata jest organizowany Festiwal Piosenki Dziecięcej. ZG Macierzy Szkolnej stara się pozyskać środki, a głównym organizatorem jest potem polska podstawówka w Hawierzowie-Błędowicach wraz z tamtejszym Kołem Macierzy Szkolnej. 

Według Słownika Języka Polskiego, słowo „macierz” nie tylko występuje w nazwach dawnych polskich stowarzyszeń oświatowych, ale też oznacza podniośle Ojczyznę. Czym dla pana jest Macierz?

Macierz od początku istnienia zajmowała się promocją języka polskiego w tym regionie. Mówiąc macierz, od razu nasuwają się mi się skojarzenia z polskością, językiem polskim, słowem czymś bardzo pozytywnym. 

W przypadku Macierzy Szkolnej mamy do czynienia z prostym mechanizmem. Kiedy nasze dziecko chodzi do szkoły, to aż chce nam się zaangażować w działalność na rzecz placówki, do której uczęszcza. A może to zbyt duże uproszczenie?

Doświadczenia w tej materii są różne, mogę wypowiedzieć się nie tylko jako prezes całej Macierzy, ale także naszego Koła w Cierlicku, gdzie jestem wiceprezesem. Nie powiedziałbym, że rodzice „drą” się do tej roboty, ale na pewno są zadaniowi. Tak jest zresztą w przypadku chyba wszystkich organizacji. Jak jest konkretne zadanie do wykonania, to nie ma problemu, żeby znaleźć ludzi. Wtedy pojawiają się konkrety: jeden rodzic mówi, że załatwi to, drugi, że tamto i jakoś leci. Wszyscy zakasują rękawy i biorą się do roboty. Oczywiście tak jak w każdej organizacji musi być lider, który poprowadzi całość. 

Wielu rodziców należy także do Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego. Jego członkiem można być tak naprawdę przez całe życie. A co się dzieje z rodzicami, których dzieci opuszczają szkolne mury?

Członkami Macierzy Szkolnej są osoby opłacające składki. Kiedy nasze dziecko opuszcza mury szkoły, to rodzice po prostu przestają opłacać składkę. Wciąż jednak pozostają sympatykami Macierzy Szkolnej. Weźmy choćby wspomniany już Zjazd Gwiaździsty. Pojawia się na nim sporo osób, których pociechy już nie uczęszczają do szkoły. Dalej są jednak naszymi sympatykami, społecznikami, udzielają się także w innych organizacjach na Zaolziu. 

Czyli nie ma oficjalnych danych dotyczących liczby członków Macierzy Szkolnej?

Nie ma formalnych danych dotyczących całości, możemy to oszacować jedynie według liczby dzieci, które chodzą do polskich przedszkoli i szkół. Jest ich na dziś około 3300, dlatego szacunkowo mówimy, że mamy 3500 członków. Warto dodać, że istnieje 38 kół Macierzy Szkolnej – jedno przy Gimnazjum Polskim, reszta przy podstawówkach i przedszkolach. 

Bardzo ściśle współpracujecie w Fundacją „Pomoc Polakom na Wschodzie”. W ubiegłym roku zrealizowaliście projekt „Bon pierwszoklasisty”. Jakie pomysły macie na ten rok?

Za nami już dwie edycje „Bonu pierwszoklasisty”. Pierwsza edycja była skromna. Pamiętam, że kupiliśmy wtedy „Koziołka Matołka”, jednego Brzechwę, do tego dołożyliśmy długopis. Wszystko było włożone do woreczka, który później można było wykorzystać na przykład na papucie. W pierwszej edycji wydaliśmy łącznie około 100 tysięcy koron. Kolejna edycja była dużo bardziej bogata, rozmawiałem z władzami Fundacji w Warszawie, a jej prezes, Mikołaj Falkowski, postanowił, że zostanie to zrobione tak, jak na Litwie. Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” całość skoordynowała, przywiozła dary na Zaolzie, a my zajęliśmy się ich dystrybucją w szkołach. Mamy deklarację, że projekt będzie w tym roku kontynuowany. 

A inne projekty?

W tym roku wchodzi w grę tylko kontynuacja „Bonu”. Być może natomiast uda się rozszerzyć współpracę w roku przyszłym, kiedy to będziemy obchodzili aż trzy jubileusze: 30-lecie od ostatniej reaktywacji Macierzy Szkolnej, 100 lat od pierwszej reaktywacji oraz 135 lat od powstania naszej organizacji. Dlatego jeszcze w tym roku będę składał projekty. 

Jakie są perspektywy przed Macierzą?

Póki będą istniały szkoły, póty będzie działała Macierz Szkolna. Rodzice przecież zawsze coś będą chcieli robić dla dzieci. 

Rozmawiał: Tomasz Wolff

  1. Tadeusz Smugała stoi na czele Macierzy Szkolnej  w Republice Czeskiej.
  2. Jest typowym działaczem z Zaolzia, zaangażowanym w wiele projektów. Na zdjęciu razem z członkami… Klubu Wspaniałych Mężczyzn bez Latających Maszyn.
  3. Podczas Młodego Żwirkowiska, cyklicznej imprezy odbywającej się w miejscu, gdzie zginęli polscy piloci – Stanisław Wigura i Franciszek Żwirko. Stoi drugi z prawej.

Zdjęcia: ARC, Tomasz Wolff

Galeria