IDA POMOC POLAKOM NA WSCHODZIE kancelaria prezesa rady ministrów

12.04.2022

Krwawa wiosna 2022

Felieton, Aktualności Ukraina 2022-04-12

Dzisiaj, 11 kwietnia, mija 47. dzień wojny rosyjsko-ukraińskiej. Osiem lat i 47 dni – tak będzie chyba poprawnie.


Analizując wszystko, co wydarzyło się od 24 lutego, rozumiem, że mieszkańcy centralnej i zachodniej Ukrainy mają szczęście – prawie nie ulegliśmy ostrzałom, możemy spać w swoich łóżkach. 

Co prawda alarmy w nocy powodują przyspieszone bicie serca, niepokój i stres. Po nich nie da się zasnąć – czekamy, aż w Internecie pojawią się informacje o tym, gdzie tym razem „przyleciało” i czy są ofiary. Jeśli przyleciało i mamy tam bliskich lub znajomych, dzwonimy lub piszemy do nich z pytaniem, czy są bezpieczni – tylko że obecnie nikt nie jest bezpieczny.

Samolot przelatujący nad miastem powoduje odruch schronienia się pod stołem lub łóżkiem. I to u kogo? – u mnie, tej, która nie musiała wyjeżdżać z cichego zachodnioukraińskiego miasteczka. Dlatego nie wyobrażam sobie, jak się czują ci nasi rodacy, którzy uciekli z Charkowa, Popasnej, Mariupola, Irpienia oraz dziesiątków innych miast i wsi, samo wspomnienie, które boli tak, jakby żywcem zdzierali skórę.

Przypominając sobie początek 2022 roku, mogę śmiało powiedzieć, że moja rodzina była psychicznie przygotowana na pełnoskalową inwazję rosji. Znamy historię, pamiętamy Katyń, nasz Baturyn, Holodomor, represje; Czeczenię, Wirmenie, Gruzję, Syrię i wiele innych krajów, do których dzika rosja wdzierała się z orężem, śmiercią i gwałtem. Jednak nie byliśmy przygotowani na Buczę, Gostomel, Irpiń, Borodiankę, Mariupol... Nie byliśmy przygotowani na te okropne mordy na ludności cywilnej – rzeczywiście, „pierwsza armia świata” jest pierwszą armią morderców, gwałcicieli, maruderów. Dlatego w ciągu dnia płaczemy słuchając historii z frontu i śmiejemy się z rosyjskiego wojska, które, mimo że jest okropnie, nieludzko złe, jest też przerażająco głupie i ciemne – bo kto przy zdrowym rozsądku będzie pakował do czołgu sedesy, używaną bieliznę, zabawki? Nawet gdybyśmy chcieli dehumanizować przeciwnika, nie musimy tego robić, ponieważ przeciwnik poprzez swe zbrodnie i maruderstwo sam siebie zdehumanizował.

Ostatnio znajoma opowiadała o tym, jak jej rosyjska kuzynka kiedyś chwaliła się jej, że dzieci w przedszkolu już znają kolory flagi rosyjskiej: „Bardzo łatwo się tego uczy, posłuchaj: Bie-si-k, czyli bielyj-sinij-krasnyj”. Biesik, czyli mały bies, czart. Ale w słowiańskim obrazie świata czart – to istota, z którą można zawrzeć umowę, jak to zrobił Twardowski. Istota, którą można przechytrzyć, ponieważ czart potrafi rozmawiać i słuchać. Biesy – to coś innego. Nawiązując do znanego utworu Dostojwskiego, biesy – to „wyjątkowa misja rosyjskiej cerkwi prawosławnej”, tej samej cerkwi, która błogosławi gwałcicieli i zabójców na kolejne mordy. To Raskolnikow, który usprawiedliwia zabójstwo bezbronnego człowieka, wmawiając sobie, że nie jest tchórzliwą kreaturą, że ma prawo do odebrania życia innemu człowiekowi. Biesy – to kraj „raskolnikowych”. Biesy – to cała „wielka rosja”, która jest na tyle „wielka”, że potrafiła posadzić na tronie zabójcę gorszego niż Hitler i bezwzględnie go popierać.

Rosja równa się putin, putin równa się rosja.

Ukraińska Rewolucja Godności w 2014 roku rozpoczęła się od pobicia studentów. Cały kraj wyszedł na ulice, ponieważ POBITO DZIECI. Logika była prosta i przejrzysta: biją nasze dzieci, które wyszły na pokojową demonstrację. Jeśli dziś ich nie obronimy, jutro będą bić i zabijać nas wszystkich. Ci studenci, których wtedy pobito, wyszli na ulice, choć na pewno wiedzieli, jak bito i zabijano demonstrantów w czasach Majdanu, ale nie bali się protestować. Patrząc na nich, powstała cała Ukraina. Rosja zaś różni się tym, że może nieskończenie długo patrzeć, jak OMON pakuje do autozaku kobietę z małym dzieckiem, trzymającym w ręku rysunek z gołębiem, i milczeć. Rosji nie bolą własne dzieci, ponieważ nie zna ani miłości, ani empatii. Dwadzieścia tysięcy zabitych rosyjskich żołnierzy i żadnego większego protestu. Nie dehumanizujmy rosji – ona sama siebie skutecznie zdehumanizowała, tak, jak my byśmy nie potrafili.

Serhiy Zadan, nominowany przez Polskę do Nagrody Nobla i dzialający jako wolontariusz w rodzimym Charkowie, w marcu napisał wzruszającą poezję pt. "Dzieci". Oto refren:

Po nocy niebo pozostaje ciemne,

Wojna trwa, dorastają dzieci,

I kochasz je, bo oprócz ciebie

Nikt ich tu kochać nie będzie.

To nasza ziemia, ziemia naszych dzieci i wnuków. Nie oddamy jej.

Jestem ogromnie dumna z Ukraińców – wojskowych, wolontariuszy, emerytów oddających emeryturę na rzecz wojska, z lekarzy, nauczycieli i rolników; ze wszystkich, którzy pracują i płacą podatki, bo życie trwa i my musimy przetrwać. Większość z nich robi więcej niż może i przy tym myśli, że robi katastrofalnie mało.

Jestem ogromnie wdzięczna Polsce za wsparcie. Zawsze wiedziałam, że Polacy są naszymi najlepszymi przyjaciółmi, ale dobroć i ofiarność naszych polskich braci i sióstr porusza mnie do łez. Dziękuję, że jesteście z nami, że walczymy ramię w ramię.

Jesteśmy silni, dlatego zwyciężymy.

 Maryna Wojnowa

Tarnopol

Galeria