IDA POMOC POLAKOM NA WSCHODZIE kancelaria prezesa rady ministrów

29.06.2020

Zaolzie na kwarantannie

Korespondencja, Reportaż, Aktualności, Materiały własne Czechy, morawsko-śląski

Kilka tygodni trwała spowodowana pandemią koronawirusa przymusowa kwarantanna na Zaolziu, gdzie mieszka blisko 30 tysięcy Polaków. O ich ogromnej aktywności może świadczyć fakt, że w ciągu całego roku mało jest weekendów, żeby nic się nie działo. W marcu, kwietniu i większej części mają sytuacja obróciła się o 180 stopni.


Ale i tak – jak mówią działacze – mogło być znacznie gorzej. Z kryzysu epidemicznego działacze wyszli obronną ręką.

Najtrudniejszy orzech do zgryzienia mieli działacze Kongresu Polaków w Republice Czeskiej, który skupia pod swoimi skrzydłami blisko 30 organizacji działających głównie na Zaolziu. Na wiosnę skończyła się kolejna kadencja Rady Kongresu Polaków (organu wykonawczego) oraz Rady Przedstawicieli.

Nie będzie kąpania...

Na sobotę 25 kwietnia zaplanowane było Zgromadzenie Ogólne Kongresu Polaków. W Domu Kultury „Trisia” w Trzyńcu miano nie tylko wybrać nową Radę na kadencję 2020-2024, ale dyskutować o najważniejszych dla Polaków sprawach. Na wirtualnym posiedzeniu radni w marcu postanowili przesunąć Zgromadzenie Ogólne na 3 października. Dziś, kiedy sytuacja w Republice Czeskiej nie jest tak zła jak jeszcze kilka miesięcy temu, choć w ostatnich dniach dzienna liczba nowych zakażeń przekracza 200, w poszczególnych miejscowościach na Zaolziu, gdzie mieszkają Polacy, na nowo odbywają się Sejmiki Gminne (w sumie przed pandemią nie udało się ich zorganizować w blisko 10 miejscowościach), na których wybierani są delegaci na jesienne ZO. O ile termin najważniejszego wydarzenia tego roku udało się przesunąć, radni Kongresu Polaków podjęli decyzję o odwołaniu tegorocznej Zielonej Szkoły. To cykliczne wydarzenie organizowane od wielu lat. Dzieci z polskich podstawówek wypoczywały, w dwóch turnusach we wrześniu, nad Bałtykiem.

– Podjęliśmy uchwałę o odwołaniu Zielonej Szkoły. Nie mieliśmy innego wyjścia. Po uspokojeniu sytuacji Kongres będzie szukał nowych rozwiązań – mówił jeszcze pod koniec marca Mariusz Wałach, prezes Kongresu Polaków w Republice Czeskiej.

Jak nie w tym, to w kolejnym roku...

W spokojnych czasach, kiedy nikt nie obawia się koronawirusa, na Zaolziu każdy weekend wygląda podobnie – oferta imprez kulturalnych jest tak duża, że często Polacy mają dylemat, gdzie się wybrać. Swoje wydarzenia organizują między innymi koła Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego, koła Macierzy Szkolnej, a są jeszcze przecież Scena Polska oraz Scena Lalek Bajka Teatru Cieszyńskiego w Czeskim Cieszynie. Tymczasem w ostatnich tygodniach życie kulturalne praktycznie zamarło. Najbardziej widoczne było to w... „Głosie”, gazecie Polaków w Republice Czeskiej. Ciesząca się ogromną popularnością rubryka „Co w terenie”, w której czytelnicy znajdują zapowiedź najbliższych imprez, świeciła pustkami przez wiele tygodni. Działaczom PZKO nie pozostało nic innego, jak publikować takie posty na Facebooku: „Stan wyjątkowy, spowodowany groźbą zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2, uniemożliwił nam przeprowadzanie zebrań, imprez i działalności gospodarczej. Tym samym bardzo zeszczuplały środki finansowe przeznaczone do odnowienia budynku naszego Koła, które pierwotnie zaplanowane było na lipiec”.

– Sytuacja na pewno w jakiś sposób nas dotknęła. Koła nie zarobiły pieniędzy na organizacji imprez, część nie mogła też wynajmować Domów PZKO na różne imprezy. Na pewno jednak nie wygląda to dramatycznie, a cała sytuacja najbardziej dotknęła te Koła, które miały w planach zorganizowanie dużych imprez – mówi Helena Legowicz, prezes Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego.

I tak 30 maja Miejscowe Koło PZKO w Bystrzycy miało zorganizować Zlot, ogromną imprezę plenerową, której gwiazdą miał być Zakopower. Z wiadomych względów została odwołana. Odbędzie się za rok, a udział potwierdził już Sebastian Karpiel-Bułecka z muzykami. Z kolei w Karwinie działacze Miejscowego Koła we Frysztacie szykowali Dolański Gróm.

– Nie da się ukryć, że przygotowania do imprezy zaczynamy praktycznie w momencie, kiedy kończy się jej ostatnia edycja – mówi portalowi Informator dla Aktywnych Leszek Koch, menedżer projektów w MK PZKO w Karwinie-Frysztacie. Jak jednak przekonuje, Koło nie poniosło dużych strat finansowych w związku z odwołaniem imprezy, na której pierwsze skrzypce mieli grać Ray Wilson, były członek legendarnej formacji Genesis, oraz Ewa Farna. – To około 50 tysięcy koron (w przeliczeniu na złotówki daje 8 tys. złotych), które przeznaczyliśmy na promocję, produkcję bannerów reklamowych. Z drugiej jednak strony trudno mówić bezpośrednio o stratach, bo mamy kupionych ponad 600 biletów.

Dziś na stronie internetowej wydarzenia możemy przeczytać m.in.: „Niestety, 20 czerwca 2020 na Przystani w Karwinie się nie zobaczymy... Jeszcze parę dni temu przygotowania trwały i wierzyliśmy, że stanie się cud. Niestety, okazuje się, że życie to nie bajka i cudów nie ma”. Z tymi cudami to jednak nie jest tak do końca. Bo cudem na pewno jest fakt, że organizatorom udało się na przyszły rok, kiedy odbędzie się Dolański Gróm 2020, zakontraktować praktycznie ten sam zestaw gwiazd.

Mogło być gorzej...

Helena Legowicz dodaje, że szczęście w nieszczęściu polega na tym, że na ten rok nie były zaplanowane duże imprezy. Przed rokiem odbył się na przykład Festiwal PZKO, sztandarowa impreza, na której bawiło się kilka tysięcy Polaków. Dużymi wydarzeniami były także benefis Karola Suszki, byłego dyrektora Teatru Cieszyńskiego oraz impreza związana ze 100-leciem urodzin kompozytora, prof. Stanisława Hadyny.

– Gdybyśmy musieli dziś odwołać imprezy tego formatu, nasza sytuacja finansowa byłaby dziś bardzo trudna – dodaje Legowicz i zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt zamknięcia w domach. – Wprawdzie imprezy się nie odbywały, ale część pezetkaowców wykorzystała ten czas, żeby zabrać się za remonty Domów PZKO. We wspomnianym Kole w Orłowej-Lutyni działacze wyszlifowali i polakierowali podłogę w głównej Sali, pomalowali także w toaletach. – Panie z Klubu Kobiet Ola natomiast cały budynek posprzątały, by znów był przygotowany do imprez i wynajmów – czytamy na fanapage’u Koła na Facebooku. Rękawy zakasali także działacze Miejscowego Koła PZKO w Boconowicach. Remont mieli już zaplanowany kilka lat temu. Z pracami w kuchni ruszyli przed rokiem, kiedy otrzymali zastrzyk finansowy z Fundacji „Pomoc Polakom na Wchodzie” w wysokości 30 tysięcy złotych. Do tego doszły własne środki. – Wiadomo, jak to jest ze starym domem. Jak się rozgrzebie jedną rzecz, to wychodzą kolejne. Tak to było właśnie u nas. Pandemia sprawiła, że mogliśmy spokojnie prowadzić wszystkie prace. Wszystkie imprezy zostały odwołane, dlatego w ogóle nie gonił nas czas, żadne terminy. Oczywiście prace były prowadzone z zachowaniem względów bezpieczeństwa. Pracowaliśmy na zmianę, w jednym miejscu nie było więcej niż trzy osoby – wyjaśnia Marek Słowiaczek, prezes MK PZKO w Boconowicach.

W tym roku działacze złożyli kolejne wnioski o dofinansowanie remontu Domu PZKO. Mają nadzieję na szybkie sfinalizowanie prac, być może już po zakończeniu pandemii koronawirusa.

Tekst: Tomasz Wolff

Fot: ARC

1. Ray Wilson miał przyjechać do Karwiny w tym roku. Będzie gościem Dolańskiego Grómu za rok.

2. Tak wyglądała rubryka „Co w terenie” w „Głosie” przez kilka tygodni.

Galeria