IDA POMOC POLAKOM NA WSCHODZIE kancelaria prezesa rady ministrów

29.11.2021

Akcji charytatywnej cd.

Pomoc charytatywna , Historia, Fundacja "Pomoc Polakom na Wschodzie", Aktualności Ukraina, Obwód żytomierski, Żytomierz 2021-11-29

Rok 2021, jak i poprzedni, pozostaje dla wszystkich nas trudnym, a szczególnie jest trudnym dla osób starszych, chorych, samotnych. W tym roku, jak i w latach poprzednich, Studencki Klub Polski, kontynuował projekt charytatywny „Akcje charytatywne adresowane do Polaków na Wschodzie”. W ramach projektu objęto opieką 8 osób polskiego pochodzenia z Żytomierza i obwodu, w wieku od 72 do 105 lat.


Dla każdego, w ramach pomocy, zakupiono niezbędne leki, akcesoria medyczne, udzielono pomoc rzeczową oraz przygotowano paczki żywnościowe.

Większość podopiecznych, to osoby, którymi opiekujemy się od kilku lat, i przeważnie to ludzie którzy mieszkają sami. Ze względu na pandemię oraz wiek naszych podopiecznych, w większości to były krótkie spotkania z tymi osobami, lub paczki były przekazane przez osoby z ich rodzin.

Z okazji 11 listopada Dnia Niepodległości, dla wszystkich uczestników projektu przygotowaliśmy kartki świąteczne, jako przypomnienie o dacie tak ważnej dla nas Polaków.

Spotykając się z naszymi podopiecznymi, interesowaliśmy, na ile w dzieciństwie  pielęgnowany był język polski w ich rodzinach.

W rodzinie pani Jadwigi Rogalskiej (rocznik 1925) język polski zawsze był językiem kościelnym, językiem modlitwy i polskiej piosenki. Ponadto Jadwiga dobrze czyta po polsku nie tylko modlitewniki. Wspomina, że w latach 80. jej brat Jasio, który po wojnie wyjechał do Polski przywiózł „Krzyżaków” Sinkiewicza. Tę książkę długimi zimowymi wieczorami czytała mężowi i wnukom. Po polsku w rodzinie nie rozmawiają, chociaż wszyscy znają polski – Jadwiga zadbała, żeby dzieci i wnuki nauczyły się polskiego jeszcze przed pójściem do szkoły. Natomiast, wielu polskich słów używanych jest na co dzień – marynarka, spodnie, koszula, leguminki, łazanki; zawsze się wita i żegna się po polsku.

W rodzinie Kazimierza Sytnickiego (rocznik 1949), rodzice nie rozmawiali na co dzień po polsku, tylko w kościele i w święta religijne modlili się i śpiewali pieśni religijne. Kazimierz jednak wspomina, że dużo polskich słów wykorzystywano na co dzień: słoik, marynarka, patelnia, dzień dobry/do widzenia, osłonek, stolik, firanka, garnek, na ganku.

Pani Helena Moskalowa (rocznik 1916), wspomina, że jej tata był Polakiem, a dziadek – krakowskim Polakiem. Mama Heleny zmarła krótko po jej urodzeniu. Bardzo ciepło wspomina swoją babcię Marię, która była katoliczką i dzięki której pani Halina do dzisiaj zna język polski. Z pamięci deklamuje wiersze w języku polskim: „Mam chusteczkę haftowaną, co ma cztery rogi, kogo kocham, kogo lubię, rzucę mu pod nogi. Tej nie kocham, tej nie lubię, tej nie pocałuję, a chusteczkę haftowaną tobie podaruję”. Także wspomniała przysłówie, które czasem mówił jej ojciec: „Czupiradło z plecy padło”. Żegnając się, Pani Helena zawsze prosi o przekazanie „ukłonów” wszystkim którzy pamiętają o Polakach w Żytomierzu.

W imieniu wszystkich uczestników, którzy mogli skorzystać z pomocy, i w swoim własnym bardzo dziękuję i przekazujemy „ukłony” od naszych podopiecznych Zarządowi Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” i wszystkim tym którzy przyczynili się do realizacji tego projektu. Każdy z tych Polaków szczerze cieszył się z każdej naszej wizyty. I nie tylko dlatego, że wiedział, że dostanie pomoc rzeczową, ale przede wszystkim dlatego, że wiedział, że będą mogli z nami porozmawiać, poopowiadać o sobie, o czasach, kiedy BYLI, chociaż „niewolno było być Polakiem”.

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2021” za pośrednictwem Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”.

Tekst: Walentyna Jusupowa, Studencki Klub Polski

Fot. Studencki Klub Polski