IDA POMOC POLAKOM NA WSCHODZIE kancelaria prezesa rady ministrów

13.07.2020

Czym żyła słowacka Polonia przez ostatnie miesiące? cz. 1

Korespondencja, Aktualności Słowacja 2020-07-13

Nasi rodacy ze Słowacji borykali się z problemami powrotu do domu ze względu na zamknięte granice i odwołanymi imprezami. Chęć niesienia pomocy innym, ale też polsko-słowacki ślub, to niektóre z wydarzeń, którymi żyła słowacka Polonia. Żyła dzięki mediom polonijnym, które okazały się najsilniejszym łącznikiem podczas przymusowej izolacji.


Jak domek z kart

Pandemia zaskoczyła wszystkich, również słowacką Polonię. Jak domek z kart runęły plany przedsięwzięć misternie przygotowywanych przez dwie organizacje działające na Słowacji: Klub Polski i Stowarzyszenie Polonus. – Zaraz po tym, jak dotarła do nas wiadomość o pierwszym przypadku koronawirusa na Słowacji, odwołaliśmy koncert pieśni sakralnych w Dubnicy nad Wagiem, który był zaplanowany na 15 marca – mówi Marek Berky, prezes Klubu Polskiego na Słowacji. Potem odwoływano kolejne imprezy: pokaz mody słowackiej firmy Donna Rosi, w którym oprócz profesjonalnych modelek miały wystąpić panie z Klubu Polskiego; spotkanie pod hasłem „Poznajmy się, proszę“ Klubu Polskiego w Bratysławie, przygotowywane we współpracy z Instytutem Polskim. Ostatnia z wymienionych inicjatyw to cykliczny projekt, którego celem jest prezentacja słowackiej publiczności wybitnych Polaków mieszkających na Słowacji, czy Słowaków polskiego pochodzenia. W okresie wielkanocnym w Dubnicy planowano organizację projektu „Chleba naszego powszedniego“, który oprócz prezentacji kultury miał pokazać mieszkańcom miasta wypieki na zakwasie i tradycyjny polski żurek. Odwołane w maju i czerwcu przedsięwzięcia „Polskie szanty na Dunaju“ oraz „Zielone Świątki w plenerze“ już mają nowe terminy – planowane są na sierpień.

Organizacja „Polonus“ przesunęła na wrzesień konferencję dla bibliotekarzy. Odwołane zostały też dwa inne przedsięwzięcia w Budatinie –  „Dni Kultury Polskiej” i seminarium „Biznes w kulturze, kultura w biznesie“.  – Jeśli sytuacja kryzysowa potrwa dłużej, będziemy musieli  wnioskować o przedłużenie terminów realizacji projektów lub zrealizować je częściowo – mówiła Katarzyna Bielik, prezes stowarzyszenia „Polonus”.  Obie organizacje zawiesiły zajęcia z języka polskiego w Nitrze, Bratysławie oraz Żylinie.

Media polonijne łącznikiem odizolowanych

Projekty, które nie zostały zawieszone, ale wręcz przeciwnie, nabrały jeszcze większego znaczenia, to wydawany od 25 lat przez Klub Polski miesięcznik „Monitor Polonijny“ oraz strona internetowa www.polonia.sk. Te projekty medialne stały się łącznikami między odizolowanymi od siebie Polakami. Innego charakteru nabrała monitorowa rubryka „Z naszego podwórka“, prezentująca wydarzenia kulturalne, które organizuje i którymi żyje słowacka Polonia. W czasie pandemii relacjonowała organizowane w sieci wydarzenia o charakterze kulturalnym, ale przynosiła też wieści o zamieszkujących Słowację Polakach, którzy w związku z pandemią borykają się z jakimiś przeciwnościami losu. I tak na przykład, zaraz po zamknięciu granic można było przeczytać o losach Polaków podróżujących po świecie, którzy ugrzęźli z dala od domu i wracali na Słowację. Czytelnicy dowiedzieli się, jak wyglądały powroty rodaków ze Szwecji, Egiptu, Azorów. Niczym reality show relacjonowane było „uwięzienie“ na Cyprze pewnej polsko-słowackiej rodziny, która do dziś przebywa na tej wyspie. Nie zabrakło też wieści o naszych rodakach, którzy w normalnych okolicznościach każdego dnia wyjeżdżają za pracą, na przykład do Wiednia, czy z Węgier do Bratysławy. Na bieżąco informowano też o działaniach konsula RP, który – w związku ze zmieniającymi się  obostrzeniami na Słowacji – odbierał każdego dnia setki telefonów, czy interweniował w sprawie przemocy domowej. Redakcja informowała o problemach, które rozwiązuje konsul, poruszała tematy, które najbardziej intrygują Polaków, zadawała pytania w imieniu rodaków, na które musiał on reagować i publikowała jego odpowiedzi, przygotowując w ten sposób bazę informacji na najbardziej nurtujące tematy.

Redakcja wzięła też udział w szkoleniu online zorganizowanym przez firmę „Human Inside”, którą prowadzi Polak Hubert Matwij i jego żona Erika, a której misją jest uzdrawianie relacji w firmach rodzinnych. Tematem przewodnim szkolenia był oczywiście koronawirus i jego wpływ na ludzką psychikę, a co za tym idzie na jego pracę i inne działania.

Redakcja „Monitora“ opublikowała też relację ze ślubu polsko-słowackiej pary, który odbył się w kwietniu, w czasie pandemii.

Polki niosące pomoc Słowakom

Nie bez znaczenia było też zaangażowanie naszych rodaczek, jako wolontariuszki zgłosiły się one do pomocy w zamieszkiwanych przez siebie miejscowościach. Jedna z nich – Joanna Kollarovič – w marcu i kwietniu codziennie roznosiła maseczki w jednej z bratysławskich dzielnic. To była odpowiedź na ogłoszenie urzędu dzielnicowego, który szukał ochotników do szycia lub dostarczania maseczek osobom starszym. Natomiast Natalia Maśloch, Polka i studentka medycyny w Bratysławie, zgłosiła w szpitalu gotowość pomocy, ale nie została do niej powołana, więc by nie siedzieć bezczynnie zdecydowała się wesprzeć starsze osoby w robieniu zakupów. Każdego dnia z plecakiem wyruszała na zakupy, by – jak sama twierdzi – ulżyć najstarszym, a niektórym z nich podziękować za opiekę, jaką ją objęli podczas sesjii egzaminacyjnych, kiedy to sąsiadki przynosiły jej obiady.

Kolejną osobą, która zdecydowała się wyjść ze swojej strefy komfortu była Joanna, która w Novej Bani zgłosiła się na kurs adresowany do wolontariuszy. Tam dowiedziała się, że w razie potrzeby, będzie na pierwszej linii frontu – wraz z innymi ochotniczkami miała zajmować się dezynfekcją, ubierać personel medyczny w skafandry, gdyby w mieście pojawiły się przypadki zachorowań na koronawirusa. Otwarte serca naszych rodaczek z pewnością zasługują na uznanie. Ciekawostką jest to, że Słowacja, która z koronawirusem radziła sobie bardzo dobrze, „uchroniła“ od zachorowań jeden powiat. Mowa o Medzilaborce, powiecie zamieszkanym przez ponad 12 tysięcy obywateli, leżącym na wschodzie Słowacji, graniczącym z Polską i Ukrainą. Na czym polega fenomen tego regionu?  Przemysław Masio, jedyny nasz rodak mieszkający w tym mieście, tak opisuje ten fenomen: – To region zapomniany przez Boga i może dlatego też ten wirus tu nie dotarł, ale tak bardziej serio myślę, że to zrządzenie losu. Przypadek.

Szkoła Polska przy Ambasadzie RP w Bratysławie

Działająca co sobotę polska szkoła w obliczu pandemii rozpoczęła nauczanie zdalne. Nauczyciele zaproponowali swoim uczniom cotygodniowe pakiety materiału z poszczególnych przedmiotów (język polski, wiedza o Polsce i religia) przygotowywane dla każdej klasy przez prowadzącego je pedagoga. Lekcje zaczęto zamieszczać na stronie internetowej szkoły w każdą sobotę, by uczniowie mieli choć namiastkę tradycyjnego weekendowego spotkania z polskimi nauczycielami. Z czasem wprowadzono też cosobotnie konsultacje online oraz utworzono szkolny kanał na platformie YouTube, by za jego pośrednictwem móc jeszcze lepiej tworzyć szkolną wspólnotę i wyjaśniać zawiłości polskiej historii, literatury oraz języka. – Największym wyzwaniem dla pedagogów okazało się właściwe dopasowanie ilości zadawanego materiału do możliwości uczniów pracujących zdalnie oraz… tęsknota, za wspólnymi żartami, dyskusjami, jakąkolwiek interakcją z uczniem – mówi jedna z nauczycielek Natalia Konicz-Hamada. Koniec roku szkolnego też był nietypowy, tym razem nauczyciele pożegnali się z uczniami za pomocą filmiku specjalnie nagranego podczas Rady Pedagogicznej. Dyrektorka zapowiedziała, że świadectwa ukończenia roku szkolnego 2019/2020 zostaną wręczone dzieciom we wrześniu.

c.d.n.

Tekst: Małgorzata Wojcieszyńska 

Redakcja tekstu: IDA

Fot. Szkoła Polska przy Ambasadzie RP w Bratysławie

Galeria